Właściciel piaskowni – otwarty na rozmowy, zamknięty na propozycje?

410
989
Piaskownia w Godowie. Rekultywacja terenu

Mieszkańcy Godowa zapowiadają, że nieustępliwemu przedsiębiorcy wszelkimi sposobami zablokują dojazd do terenu wyrobiska poeksploatacyjnego w Odkrywkowym Zakładzie Górniczym „Godów”.

25 maja, po sesji Rady Gminy Godów, w urzędzie po raz kolejny odbyło się spotkanie z obecnym właścicielem terenu byłej piaskowni w Godowie, właścicielem firmy Kawi-Tech System, Tomaszem Kotowiczem. Na spotkaniu obecni byli również Radny Sejmiku Województwa Śląskiego Bronisław Karasek, przewodniczący Rady Powiatu Eugeniusz Wala oraz Członek Zarządu Powiatu Wodzisławskiego Leszek Bizoń. Tłumnie zjawili się także zainteresowani sprawą kontrowersyjnej rekultywacji piaskowni mieszkańcy Godowa i Gołkowic.

W trakcie posiedzenia komisji doraźnej ds. piaskowni, radni pochylili się nad wnioskiem o odrzucenie propozycji drogi alternatywnej dojazdu do piaskowni ul. Polną. Wiele pytań w temacie transportu i rekultywacji, wynikających z wątpliwości, jakie budzą plany właściciela, mieli mieszkańcy gminy. W opinii mieszkańców, ulica Polna nie jest odpowiednią drogą dojazdu dla ciężkich, 40-tonowych samochodów ciężarowych. Jak jednak zwrócił uwagę Kotowicz, mieszkańcy nie zgodzili się na dojazd do piaskowni ulicami Nową i Kopernika, a on, jako właściciel nieruchomości, prosi jedynie o wyznaczenie mu drogi dojazdu, którą będą mogły poruszać się pojazdy transportu ciężkiego: – Nie zależy mi na eskalowaniu problemu. Chcę, aby dojazd ten był jak najbardziej rozsądny – mówił Tomasz Kotowicz. Zdaniem obecnego właściciela terenu byłej piaskowni, to wyłącznie jego dobra wola, że tak długo oczekuje na rozwiązanie problemu. – Ja od początku deklaruję się, że robię wszystko zgodnie z przepisami prawa (…) i tylko czekam na to, żeby coś wreszcie pozytywnego zacząć robić, ale nie dajecie mi do tego dojść – bronił się właściciel terenu.

Problematyczną kwestią w planowanej przez Tomasza Kotowicza rekultywacji jest jednak nie tylko wykorzystanie transportu ciężkiego, ale również – odpady, jakimi właściciel byłej piaskowni chciałby zasypać wyrobisko. Obecnie rekultywacja może być prowadzona z wykorzystaniem takich materiałów, jak gruz, odpady betonu czy ziemia. Mieszkańcy Gołkowic i Godowa chcieli więc jasnej deklaracji ze strony właściciela nieruchomości, że na teren piaskowni nie zostaną wwiezione również inne odpady.

– Jeżeli będę powiększać tę liczbę (kodów materiałów, na których wwiezienie ma pozwolenie właściciel – przyp. red.), to i tak o rzeczy, które Minister Środowiska jasno i wyraźnie określa jako nie niebezpieczne – tłumaczył Kotowicz. Taka odpowiedź biznesmena dała mieszkańcom do zrozumienia, że właściciel nie zamierza zrezygnować z pomysłu wwiezienia na teren byłej piaskowni również np. kamienia kopalnianego.

Rekultywacji z wykorzystaniem materiałów innych, aniżeli te, na których pozwolenie właściciel terenu ma obecnie, nie chcą zarówno mieszkańcy, jak i Urząd Gminy w Godowie oraz Starostwo Powiatowe w Wodzisławiu Śląskim. Słowem – nie chcą jej wszyscy, poza gliwickim biznesmenem. Starosta Wodzisławski, w 2016 roku przeniósł obowiązek rekultywacji na byłego właściciela terenu, który odpowiada za jego degradację, tj. na firmę WPBP-Šterkovny Kruszbet Sp. z o.o. Od tej decyzji jednak, zarówno obecny, jak i były właściciel nieruchomości, wnieśli odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach i do dnia dzisiejszego do Starostwa nie wpłynęło orzeczenie w tej sprawie. W związku z tym, w obiegu prawnym pozostaje decyzja z 2014 roku, na mocy której za rekultywację odpowiedzialna jest firma Kawi-Tech System Tomasz Kotowicz.

Obecny właściciel terenu byłej piaskowni w takiej sytuacji może i powinien rozpocząć rekultywację w kierunku leśnym. Tomasz Kotowicz uważa, że chce rekultywacji dokonać, jednak to mieszkańcy stwarzają sztuczny problem. Ci z kolei nie zgodzili się z jego opinią, przyznając, że zgadzają się na rekultywację terenu, a ich sprzeciw budzi jedynie sposób jej dokonania i wykorzystywane środki. Zbigniew Kwapis, w imieniu Społecznego Komitetu Ochrony Piaskowni, podniósł przy tej okazji kwestię obecnie obowiązującej dokumentacji określającej sposób i kierunek rekultywacji, uważając ją za przestarzałą i niedopracowaną: – Jeżeli nie będzie tam (na terenie piaskowni, przeznaczonym pod zasypanie – przyp. red.) opaski drenażowej, to jak w przyszłości pan Kotowicz będzie chciał tu zwozić skałę płonną, odpady z węgla, to jest to materiał, który się lasuje, powoduje uszczelnienie takie, że woda nie ma gdzie odpłynąć i po prostu spływa na boki – mówił Zbigniew Kwapis, wyjaśniając, że brak takiego rozwiązania może przyczynić się do zalewania okolicznych budynków mieszkalnych. Zdaniem Tomasza Kotowicza, mieszkańcy… nie musieli budować swoich domów obok terenu, na którym musi zostać przeprowadzona rekultywacja. – Ja wspomniałem o jednym rodzaju odpadów, w tym przypadku – o kamieniu kopalnianym, ale nie wiem, czy to wykorzystam. Mówię tylko o tym, że chciałbym pozyskać pozwolenie na odpady, które Ministerstwo dopuszcza (Ministerstwo Środowiska – przyp. red.), więc są uznane jako nie niebezpieczne – tłumaczył obecny właściciel nieruchomości.

UG Godów: Rekultywacja piaskowni
Mieszkańcy Godowa i Gołkowic tłumnie zjawili się w Urzędzie Gminy, wyrażając swój zdecydowany sprzeciw wobec planów gliwickiego biznesmena.

Co ważne, jak wyjaśnił obecny na spotkaniu Leszek Bizoń, była piaskownia, jako teren zdegradowany, musi być rekultywowana. Kłopotliwemu przedsiębiorcy przedstawiano więc różne możliwości rozwiązania problemu, w tym – odsprzedaż zakupionego terenu Urzędowi Gminy w Godowie. Zaproponowana przez Kotowicza kwota ponad 5 mln złotych netto znacząco jednak przekracza finansowe możliwości urzędu. Wójt Gminy Godów, Mariusz Adamczyk, proponował z kolei, by przedsiębiorca odstąpił od planu całkowitego zasypania terenu piaskowni i choć częściowo zeskarpował wyrobisko, tworząc kaskady. Ostateczna decyzja o sposobie rekultywacji, o ile zgodna będzie z decyzją z 2007 roku o jej kierunku, należy wyłącznie do właściciela nieruchomości. Obowiązująca dokumentacja miała bowiem nie precyzować metod, jakimi mają zostać przeprowadzone na tym terenie prace.

Zgłoszony przez radnego Donata Trafiała wniosek o unieważnienie decyzji o wyznaczeniu jako drogi alternatywnej dojazdu ulicy Polnej został odrzucony (tym samym nie głosowano również za wyznaczeniem nowej drogi dojazdu przez Skrzyszów – ul. Jana Pawła II, przez tzw. Sośnię i ul. Jana III Sobieskiego w Gołkowicach). W związku z tym, to tą drogą przedsiębiorca ma prawo dojeżdżać do terenu byłej piaskowni (od strony skrzyżowania obok sklepu Brago). W chwili obecnej, to Tomasz Kotowicz może również rozpocząć prace rekultywacyjne, a zasypywanie wyrobiska odbywałoby się z wykorzystaniem czterech dopuszczonych materiałów, takich jak gruz ceglany, gruz betonowy, gleba i ziemia. Gliwicki przedsiębiorca, niezmiennie, na teren swojej nieruchomości chce dojeżdżać 40-tonowymi ciężarówkami. Właściciel terenu nie zaprzeczył również, że będzie ubiegać się o możliwość składowania w wyrobisku odpadów węgla.

Podczas czwartkowego spotkania, obecnym nie udało się wypracować porozumienia. Przedsiębiorca zadeklarował jednak chęć wzięcia udziału w kolejnych rozmowach. – Będziemy protestować do skutku. Na drogach, na pasach. (…) Będziemy pikietować pod pana domem, z plakatami, żeby panu wstydu przynieść. Zrobimy panu taką blokadę dróg, że te samochody będą stały aż do Gliwic – zapowiadają z kolei mieszkańcy, prosząc Kotowicza o zmianę swoich dotychczasowych planów.

Czytaj również: Mieszkańcy Godowa: Chcemy lasu w miejscu piaskowni!

Katarzyna Krentusz