Robert Urbanowski: – Ludzie! Zakopmy topory!

186
479
Robert Urbanowski

Tematyka Żydów zajmuje ostatnio sporo miejsca w raciborskich mediach. Powodem tego jest nie tylko samo spotkanie z kontrowersyjną badaczką dr Kurek. Główną tego przyczyną wydaje się być swoisty coming out Roberta Urbanowskiego, który postanowił się ujawnić jako Żyd-Chasyd-Sefardyjczyk.

Dyskusja na temat stosunków polsko-żydowskich potrafi wywołać sporo emocji. Pokazało to również spotkanie z dr Ewą Kurek. Obecny klimat polityczny wydaje się także nie sprzyjać merytorycznej dyskusji. Oskarżenia płynące z jednej, jak i z drugiej strony, mnóstwo niedomówień i niejasności, czasami również bezdennej głupoty ludzkiej nie przygotowują dobrego gruntu pod rozmowy o tak drażliwej, ale bardzo ważnej kwestii. Można to było dostrzec wśród pytań niektórych osób z publiczności, na wyżej wymienionym spotkaniu. Jak inaczej niż, łagodnie mówiąc, roztargnieniem nazwać pytanie: „Czy można powiedzieć, że to Żydzi Żydom zgotowali ten los?”odnosząc się do Holokaustu? Najlepszym komentarzem do tego byłby nieśmiertelny cytat z filmu „C.K. Dezerterzy”, a mianowicie: „Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić pańskie postępowanie.” Całe szczęście, w sposób jednoznacznie negujący odniosła się do tego adresatka pytania.

Czytaj również: Dr Kurek w Raciborzu: Każdy kolejny rząd boi się tematu Żydów

Tematyka Żydów zajmuje ostatnio sporo miejsca w raciborskich mediach. Powodem tego jest nie tylko samo spotkanie z kontrowersyjną badaczką. Główną tego przyczyną wydaje się być swoisty coming out Roberta Urbanowskiego, który postanowił się ujawnić jako Żyd-Chasyd-Sefardyjczyk. Jego opisywana w lokalnych mediach działalność publiczna, jak i artykuły przybliżające go nam jako po prostu ciekawego człowieka są bardzo licznie komentowane przez internautów. Jak to zwykle bywa, na portalach internetowych gro komentarzy pisanych jest anonimowo albo pod pseudonimem. Te są najbardziej nacechowane negatywnie, czasami wręcz nie na miejscu. W mediach społecznościowych, gdzie komentarzy opatrzonych imieniem i nazwiskiem nie jest zbyt wiele, da się zauważyć, że ich treść i merytoryczność są na znacznie wyższym poziomie aniżeli komentarze pisane anonimowo. No właśnie… Czy potrafimy rozmawiać o tak delikatnych kwestiach w sposób nieurągający zasadom kulturalnej polemiki? Okazuje się, że jest z tym różnie i nie wszyscy są na to gotowi, co pokazało chociażby wspomniane spotkanie czy zachowania niektórych w świecie wirtualnym.

Ogromną odwagą wykazał się Urbanowski, który pojawił się również 10 maja na Zamku Piastowskim, ubrany w jarmułkę i cyces (szata z frędzlami noszona pod wierzchnim ubraniem Żydów). Na pewno wiedział gdzie idzie, kto organizuje to spotkanie i jakie kwestie będą poruszane.

– Ludzie! Zakopmy topory! – zaapelował do publiczności Robert Urbanowski. Czytaj również: Robert Urbanowski: Dziś wychodzę w kipie

Jednak to nie powstrzymało go przed tym, aby poznać zdanie tej drugiej strony, mimo że w niektórych momentach musiał na pewno odczuwać spory dyskomfort. Wbrew wielu kontrowersyjnym twierdzeniom, które usłyszał jako uczestnik tego wydarzenia, jak choćby to mówiące o tym, że w 1945 roku władzę w Polsce przejęli Żydzi, wjeżdżając do nas na czołgach Armii Czerwonej, postanowił zabrać głos w części przeznaczonej na zadawanie pytań. – Ludzie! Zakopmy topory! – zaapelował do publiczności. Niestety, na jego apel jedyną odpowiedzią był cichy cyniczny śmiech części audytorium, mimo ważnych kwestii, które poruszył w swoim pytaniu. Bardzo miłym i zaskakującym był fakt nawiązania merytorycznej polemiki pomiędzy Urbanowskim a dr Kurek. Pokazali oni, że mimo drastycznej różnicy zdań w pewnych obszarach, można znaleźć płaszczyznę do wspólnej dyskusji, nie obrażając siebie nawzajem i nie wyśmiewając.

Nie tylko w tej kwestii badaczka wykazała się kulturą i taktem, czego niestety nie można powiedzieć o części publiczności uczestniczącej w wydarzeniu. Jedno z pytań skierowanych do historyczki, brzmiało: „Czy możemy mówić o historii Polski, nie wspominając o grzechach niektórych naszych pobratymców?”. Chodziło tutaj głównie o kwestie szmalcowników, pogromów itp. Sam fakt, zadania takiego pytania, wywołał spore poruszenie publiczności, której było to nie w smak. – Oczywiście, że należy o tych przypadkach głośno i wyraźnie mówić. Należy jednak pamiętać o tym, że nie jesteśmy narodem sprawców, co niektóre środowiska usilnie próbują nam wmówić – wyjaśniła dr Kurek. Niestety, podczas swojego wykładu, sama tej kwestii nie poruszyła ani razu.

Optymizmem napawa również fakt, że w internecie także możemy się spotkać z dyskusją prowadzoną na odpowiednim poziomie. Bez rzucania mięsem, plucia jadem czy bezsensownego hejtu, który zalewa nasze społeczeństwo. Przykładem tego niech będą komentarze facebookowe pod artykułem „Dziś wychodzę w kipie”, poruszający temat tolerancji, który niedawno ukazał się na łamach dwutygodnika Gazeta Informator.

To wszystko pokazuje nam, że istnieje światełko nadziei na rzeczową i fachową dyskusję na tematy dla nas niejednokrotnie trudne i bolesne. Pokazuje również to, że nie wszyscy na taką dyskusję są gotowi. Czasami, żeby dojść do konsensusu, należy schować dumę i swoje uprzedzenia głęboko do kieszeni, a otworzyć się i próbować zrozumieć sposób postrzegania problemu przez nasz adwersarz. Najdobitniej pokazała to sytuacja, w której dr Ewa Kurek po zakończonym wykładzie obdarowała Urbanowskiego jedną ze swoich książek o wiele mówiącym tytule: „Żydzi, Polacy czy po prostu Ludzie?” Czy można sobie wyobrazić lepsze podwaliny pod budowanie mostu łączącego nasze kultury?

Dariusz Niestroj